Zegarek za strzelanie do ludzi

Okazuje się, że wydarzenia sprzed 21 lat zostawiły po sobie niezwykłą pamiątkę – zegarki, jakie rozdawano oficerom, którzy w czerwcu 1989 roku dowodzili oddziałami pacyfikującymi Pekin i plac Tiananmen.

Rarytas można czasem znaleźć na e-Bayu lub też w chińskich serwisach aukcyjnych. Napis na tarczy głosi: 89.6.平息暴乱纪念 (czerwiec 1989 r. Na pamiątkę uspokojenia zamieszek). A na kopercie wygrawerowano: 中国共产党北京市委员会.北京市人民政府x.北京 (Pekiński Komitet KPCh, Rząd Ludowy Pekinu x, Pekin).

Historia pewnej karykatury

Nie tylko w Europie karykaturzyści mają nielekko, kiedy próbują dotknąć tematów uważanych przez niektórych za tabu.

Przekonał się o tym autor powyższego rysunku, opublikowanego niedawno przez „Nanfang Dushi Bao”. Rysunek skojarzył się internautom z 5 czerwca 1989 roku – wyjazdem kolumny czołgów po „kontrrewolucyjnym incydencie” na placu Tian’anmen. Drogę maszynom zagrodził wówczas jakiś człowiek, nazywany w zachodniej prasie „tankmanem”.

Ciąg dalszy nastąpi… »

Karate Kid, Czerwony Świt i upadek Detroit

Ciągnę wątek niezmiernie ciekawy dla obserwatora popkultury: jak Hollywood oswaja nowe, potężniejsze Chiny.

Pokazał się właśnie trailer remake’u „Karate Kida” – wygląda zachęcająco. Intrygująco prezentuje się nie tylko Jackie Chen jako mingong z wąsem w lamerskiej czapeczce, ale także plenery – pekińskie wieżowce, siermiężne hutongi i bajeczne góry (Wudang, sądząc po taoistycznych kokach mnichów, oraz oczywiście okolice Guilin).

Ciąg dalszy nastąpi… »

Grecka koafiura Buddy

Obejrzałem sobie po raz trzeci „Aleksandra” Oliviera Stone’a, który skusił mnie by przypomnieć arcyciekawy fakt*: bez Greków nie byłoby buddyzmu, jaki znamy.


Ciąg dalszy nastąpi… »

Jeszcze Expo – dwa spojrzenia

Najpełniejszy dotychczas materiał wideo nakręcił dla Polsat News Janek Żdżarski. A bxy na swoim blogu wrzuciła wiaderko dziegciu, opisując jak na film Bagińskiego i inne cuda reagują tubylcy z jej uczelni. Oto reportaż, który widziałem w wieczornym programie „Polsat News” w wersji skróconej o minutę, a może nawet więcej. Na szczęście internet jest z gumy i zmieścił cały materiał:

Ciąg dalszy nastąpi… »

Dalajlama tłituje z Chińczykami (2)

Papierowy Tygrys prezentuje: wywiad chińskich internautów z Dalajlamą w tłumaczeniu na polski.

Mam nadzieję, że przekład pomoże zrozumieć wszystkim meandry rozmów chińsko-tybetańskich.

Jedna uwaga: urzekł mnie demokratyczny mechanizm (Google Moderator), przy pomocy którego Chińczycy zebrali pytania, a następnie – poprzez głosowanie – nadali im hierarchię ważności. Rzecz można porównać do równie przełomowego – jak na polskie realia – wywiadu Salonu24 z Jarosławem Kaczyńskim. W tym przypadku w roli „demokracji” wystąpił Igor Janke, który wyselekcjonował blogerów oraz ich pytania.

I my jeszcze chcemy pouczać Chiny, jak należy budować demokrację…  ;-))))))


Dalajlama tłituje z Chińczykami

Dalajlama wierzy, że Chiny wkrótce zmienią swoją politykę wobec Tybetu

Dalajlama porozmawiał sobie z Chińczykami za pomocą Twittera!

Bezprecedensowa rozmowa trwała 90 minut i odbyła się w pokoju nr 1014 nowojorskiego hotelu Loews. Tybetańczyk opowiadał o swoim dialogu z Pekinem, ostrzegał, że tybetańska kultura jest zagrożona przez hańską emigrację. Na koniec dodał, że Chiny szybko się zmieniają i może niedługo zmieni się także ich polityka wobec Tybetu, bo chińska inteligencja już rozumie, że to polityka nierozsądna.

Rozmowę przeprowadził Wang Lixiong, pisarz i dysydent znany m.in. z głośnej powieści s-f Żółte niebezpieczeństwo (1991), opisującej atomowy konflikt pomiędzy Południem a Północą Chin, który przeradza się w III wojnę światową. Wang znany jest również i z tego, że nawrócił się na buddyzm i rozpoczął badania nad tybetańską kulturą, a jego żoną jest Woeser – najbardziej chyba znana w Chinach blogerka o tybetańskich korzeniach.

Ciąg dalszy nastąpi… »

Dolce vita, czyli chińscy pisarze internetowi

"Kwiaty śmieją się do mnie", pisarka studentka

Pracują w domu, robią to, co kochają, a w dodatku zarabiają poważne pieniądze. Kto taki?  Chińscy pisarze internetowi.

Taki na przykład Skra (闪烁), bohater bardzo ciekawego materiału z „Czungcińskiego Dziennika Wieczornego„. Pracuje sobie po 5-6 godzin dziennie i ma jeszcze czas, by zajmować się dzieckiem. Jak twierdzi, internetowi pisarze zarabiają w Chinach około 100 tys. juanów rocznie, co w przeliczeniu daje jakieś 47,7 tys. złociszy. Dzieląc tę kwotę przed 12 otrzymujemy 3,9 kafla miesięcznie – nieźle, nawet jak na Polskę. A przecież w Chinach ciągle wszystko jest tańsze. Skra (to oczywście pseudonim literacki) dodaje, że najlepsi zarabiają te sto tysięcy w jeden miesiąc (!) – oto potęga wielkiego rynku.

Ciąg dalszy nastąpi… »

Bariera? Jaka bariera?

Gdzieś po Nowym Roku Zachód dostrzegł merkantylny wymiar chińskiej bariery internetowej. Pewien think-tank w Brukseli wysmażył wówczas raport, który teraz – w ustach Neelie Kroes – trafił  do adresatów w Chinach.

- To sprawa, którą powinna się zająć Światowa Organizacja Handlu – rzekła pogromczyni Stoczni Gdańskiej goszcząc w Szanghaju. Dodała, że robi co może, by europejskie firmy mogły normalnie konkurować za Wielkim Murem. No i że mur nie tylko tłamsi wolność konkurencji, ale stanowi również „barierę w komunikacji”.

Z czystej ciekawości sprawdziłem, czy message pani komisarz UE ds. agendy cyfrowej (dawniej ds. konkurencji) trafił do chińskich mediów. Wpisałem sobie jej nazwisko – zarówno w oryginale jak i w transkrypcji – do news.baidu.com… I oczywiście pusto. Dużo za to piszą o niejakiej Doutzen Kroes, która jest chyba jakąś celebrytką.

Ciąg dalszy nastąpi… »

Papierowa Polska

W stosunkach polsko-chińskich dawno nie było tak jasnego momentu, jakim stało się Expo 2010. Nasz pawilon – przypominający wielką wycinankę – jest jedną z największych atrakcji wystawy światowej w Szanghaju. Ustawiają się do niego długie kolejki!

Chińskie media bez wyjątków zachwycają się projektem Wojciecha Kakowskiego, Marcina Mostafy i Natalii Paszkowskiej. Zachwycają się, bo Chińczykom wydaje się, iż wycinanki – w końcu sami wynaleźli papier – to ich własna narodowa tradycja. Czyżby Polska zapożyczyła chińską sztukę wycinania z papieru? – pyta pewien portal z prowincji Shanxi.

Dalej dziennikarz wyjąśnia, że Polacy do wycinanek doszli sami i – podobnie jak Chińczycy – są dumni ze swej sztuki ludowej. Pisze nawet o rejonie podwarszawskiej Kołbieli (科乌别尔), gdzie kobiety w długie jesienne wieczory wycinały z papieru różne ozodoby na okna i sufity chałup! (Dla mnie to wzruszająca informacja, bo spod Kołbieli pochodzi moja mama; z dzieciństwa pamiętam widok prababci z tradycyjnej, pasiastej spódnicy – szkoda, że dziś ta tradycja już wymarła).

Ciąg dalszy nastąpi… »