„Fuck” przed Tiananmen
Ai Weiwei (o którym kiedyś pisałem) staje się coraz dosadniejszy i odważniejszy. W ciekawy sposób można jego ewolucję prześledzić na przykładzie Bramy Niebiańskiego Spokoju (Tian’anmen). Artysta ciągle wraca na plac, by fotografować zabytek w szokujących kontekstach.
W 1994 roku ustawił przed bramą swoją żonę z podciągniętą spódnicą. 5 lat po pekińskiej masakrze był to akt wielkiej odwagi, nie tylko artystycznej.

Pięć lat później, w 10. rocznicę masakry Ai poszedł jeszcze dalej. Na zdjęciu z serii Studium Perspektywy widać bramę jako tło obelżywego gestu. Podobne zdjęcie Chińczyk wykonał m.in. na tle Białego Domu. Cały cykl można był później oglądać na wystawie Fuck Off, towarzyszącej biennale w Szanghaju. Zamknięto ją po dwóch tygodniach.

W 20. rocznicę wydarzeń Ai wrócił na plac. Tym razem stanął przed bramą z odsłoniętą przyłbicą, a gest zastąpił tekstem. Warto przypomnieć, że jego rodakom brama kojarzy się nie tyle z krwawo stłumionymi protestami studentów, co z datą proklamowania Chińskiej Republiki Ludowej. Proklamacji dokonał osobiście Mao Zedong, który w tym celu 1 października 1949 roku wdrapał się na budowlę. Za kilka miesięcy przypada 60. rocznica tego wydarzenia, która nadaje zdjęciu Aia dodatkowy kontekst.

Na swoim blogu artysta zamieścił także rocznicowy komentarz, w którym prowokacyjnie nawołuje: „Zapomnijmy o 4. czerwca” (tu polskie tłumaczenie Adama Kozieła). Pisze m.in.: Bez wolności słowa, bez wolności informacji, bez prawa wyboru – nie jesteśmy ludźmi, nie musimy pamiętać. Bez prawa do pamięci – wybieramy zapomnienie.











































[...] w sprawie masakry, wszelkie obchody są zakazane. Ale prawda krąży w internecie, także na coraz odważniejszych blogach. Data masakry w Pekinie zakodowana za pomocą cyfr rzymskich – prowokacja chińskiego blogera Znany [...]