Czarna lista c.d.
Bardzo dziękuję za wszystkie listy, komentarze i gotowość do pomocy. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, więc dzięki, przyjaciele!
W tej chwili najlepsze co można zrobić, to dalej całą sprawę nagłaśniać. Choćby po to, żeby ostrzec inne osoby zajmujące się Chinami.
Wczoraj pomogło nam TOK FM i Kuba Janiszewski, z którym rozmawialiśmy o czarnej liście:
Jeszcze wieczorem Paweł Ziętara streścił tę audycję, a na portalu „Wyborczej” ukazał się artykuł Kasi Wiśniewskiej. Przy okazji wyszło na jaw, że w archiwach GW kryje się jakieś moje przedpotowe zdjęcie, na którym wyglądam niczym – nie przymierzając – Harry Potter po ataku Lorda Voldemorta. Żarty żartami, ale sprawa jest śmiertelnie poważna: gdzieś tam w Pekinie jest Oko, które patrzy, ocenia i reaguje.
Zawsze pragnąłem widzieć to inaczej, ale w tej chwili nie znajduję innego porównania.
PS
Głos w naszej obronie zabrał na swoim blogu Edwin Bendyk z „Polityki”, który niedawno był w Chinach na Expo w Szanghaju. Dzięki!
Jest też głos Roya Greenslade’a z „Guardiana”.











































Może to żadne pocieszenie, ale nie trzeba jeździć do Chin, żeby o nich pisać. Teraz mogą państwo bezkarnie tłumaczyć teksty chińskich dysydentów i opozycji bo rząd chiński nic więcej wam zrobić nie może. Życzę wielu dobrych tekstów. Może czas na książkę?