Tajemnica kamiennej poduszki
Uwielbiam ludzi, którzy się czepiają. Czasem są upierdliwi, czasem śmieszni, ale nierzadko pozwalają na rzecz spojrzeć z nowej perspektywy. Na przykład jak ten czytelnik, który chce mnie zabić za używanie słowa „poduszka”.
Panu nie spodobało się, że tak określam przedmiot, na którym wedle wszelkiego prawdopodobieństwa składał głowę do spoczynku generał Cao Cao (zdjęcie obok). Pada więc propozycja alternatywna: „podgłówek”.
Fakt, rzeczony kawał kamienia mocno odbiega od zachodnich wyobrażeń na temat intymnego narzędzia do snu. Zimne to, twarde jak diabli. Trudno się na czymś takim powiercić w leniwy poranek. Trudno pod to-to schować książkę. A bitwa na takie jaśki grozi śmiercią lub trwałym kalectwem.
Chińczycy upierają się jednak, by nazywać to coś zhen (枕) – czyli poduszką właśnie. Tym samym słowem określają też swojskie pierzaste poduchy, które przejęli z zagranicy. Klucz mu (木) w powyższym znaku przypomina jednak, że pierwsze chińskie przyrządy do spania musiały mieć coś wspólnego z drewnem.
Luksusowe modele mogły wyglądać jak Drewniana Poduszka Cesarza Han Wu Di (taka nazwa handlowa) na załączonym obrazku. Wykonano ją z rzadkiego drewna, by zwiększyć zdrowotne zalety produktu. Lista schorzeń, na które on pomaga jest bowiem imponująca – bezsenność, nadciśnienie, brak apetytu czy też problemy zawodowe kierowców i osób siedzących długo przed komputerem.
Nie mam pojęcia, czy słynny Han Wu Di sypiał na takim właśnie modelu, niemniej drewniane poduszki do dziś robią furorę w Japonii. Japończycy – w przeciwieństwie do Chińczyków – cenią spartańskie warunki, do czego w jakimś stopniu przyczynił się zen. Po osiągnięciu nirwany człowiekowi zapewne wszystko jedno co ma pod głową, bo przecież stapia się z w jedno ze wszechświatem i sam staje się swoją poduszką.
W Chinach zawsze jednak ceniono luksusy, dlatego po poduszkach kamiennych i drewnianych przyszedł czas na porcelanowe. To właśnie wystawa takich cacek w Kantonie uświadomiła mi kiedyś, że słowo „poduszka” może naprawdę wiele znaczyć. Porcelana umożliwiła chińskim artystom tworzenie wymyślnych kształtów (nie mam pojęcia jak było z wygodą) i przyozdabianie ich finezyjnym malunkiem – oto mały przegląd.
A na zakończenie przedstawiam poduszkę-tygrysa, która z pewnością chroniła swego właściciela przed złymi demonami.












































Mam w kolekcji dwie poduszki z Chin, które były używane przez palaczy opium. Są z porcelany
Mam cztery drewniane poduszki z drewna z Etiopii, które były używane przez nomadów podczas snu.
„upierdliwym kolesiom” brak najczęściej szerszych horyzontów, hehe…
Pan na forum nie chce zabić autora, ale „skazać na śmierć słowo poduszka” – czyli z pewnością nie kieruje gróźb karalnych pod adresem p. Konrada. Swoją drogą takie twarde „poduszeczki” nie były domeną li tylko Chińczyków czy Japończyków. Na bardzo mało wygodnych, z naszego punktu widzenia, podstawkach pod głowę (chyba tylko tak można to nazwać) spali starożytni Egipcjanie.
Oż faktycznie. Mój zlasowany mózg pracując w trybie autouzupełniania wstawił tam słowo „za”. Inna sprawa, że konstrukcja językowa jest, hmm, niebanalna. Grunt, że tym razem ujdę z życiem
Myślę, że twardo lubili mieć nie tylko Egipcjanie i Azjaci. Tak jest w ogóle zdrowiej i naturalniej.