Dziary mary, czyli chińskie tatuaże

Nigdy nic nie dam sobie wytatuować. Ale są tacy, co dają i podobno coraz chętniej dziargają sobie chińskie znaki. Nawet jeśli nie mają zielonego pojęcia o ich znaczeniu.

Słynna anegdotka opowiada o pewnej kobiecie, która chciała sobie wytatuować „wolność”. Poszła więc po prośbie do chińskiej restauracji, a tam zgraja skośnookich kuchcików sięgnęła do najgłębszych zakamarków swej anglistycznej wiedzy. „Free” przetłumaczono jako 免费 („za darmo”), a nie jako 自由 („wolność). Anegdota nie wspomina, czy biedna pani była potem zaczepiana na plaży. Wiadomo jednak, że wydała $1100 na usunięcie ozdoby.

Inna amatorka tatuażu chciała sobie wydziargać „love birds” (lovebird to papużka nierozłączka).  No i dostała 爱鸟, czyli translację dosłowną, która niekoniecznie musi przywodzić na myśl nierozłączki (爱情鸟). Pół biedy, że 鸟 (niao) może oznaczać ptaka lub ptaki (chińskie rzeczowniki zwykle występują w nieokreślonej liczbie). Gorzej, że ów sympatyczny znaczek to odpowiednik naszego kropkowania i zamiennik wulgarnego diao. Całą frazę możemy przełumaczyć jako „kocham ch…”.

Na pocieszenie zostaje nam jedynie konstatacja, że w językach europejskich też nie zawsze wiadomo w jakiej liczbie jest rzeczownik.

Bywa też i tak, że tłumaczenie nie ma jakiegoś głębszego sensu. Kilka lat temu brytyjskie media obiegła historia dziewczyny, która z miłości wytatuowała sobie „supermarket”. Sprawę „pokryła” nawet BBC.

Po tym materiale na forach sinologicznych zawrzało. Bo 联盟行 wcale nie oznacza supermarketu, a w zasadzie to nie oznacza NIC. Jak się okazuje, panna po prostu wybrała sobie trzy znaki, które we wzorniku tatuażysty rzekomo odpowiadały trzem literom, układającym się w ksywę jej chłopaka – Roo. O rzekomym znaczeniu słów przekonała się w chińskiej knajpie. Pracującym tam Chińczykom nazwa skojarzyła się  - niesłusznie – z siecią supermarketów. A BBC zaliczyła wpadkę, bo nie sprawdziła informacji od dziewczyny, choć ma przecież własną chińską sekcję.

Okazuje się, że posiadaczem podobnej dziary-mary jest Matthew Fox, słynny dr Jack Shephard z serialu „Zagubieni”. W czasach, gdy był jeszcze modelem, Fox wytatuował sobie na ramieniu symbol libańskiej partii falangistów (!). A pod nim frazę z poematu przewodniczącego Mao: 鹰击長空.

Zachodzę w głowę, jakie to intencje kierowały młodym Mattem. W 1968 roku miał ledwo dwa lata, więc nie mógł mieć chyba wiele wspólnego z Danielem Cohn-Benditem, Joshką Fisherem, ruchem hippisowskim i innymi sympatykami nauk Mao na Zachodzie. Tym bardziej nie podejrzewam go o sympatyzowanie z chińskim nacjonalizmem. Napis musiał wykonać na przełomie lat 80.-90., być może już po 4 czerwca 1989. Zapewne chciał mieć po prostu jakiś cool Chinese tattoo, a we wzorniku tatuażysty trafiła się akurat poezja Wielkiego Sternika.

Poezja spisana zresztą wyjątkowo nieudolnie. Znak 击 wygląda koślawo (dolna kreska powinna być krótsza od środkowej), a poza tym jest w formie uproszczonej, podczas gdy sąsiedni znak jest w pisowni tradycyjnej (長 a nie 长). Niby szczegół, ale od razu widać, że posiadacz tatuażu kompletnie nie miał pojęcia, co dał sobie wydziargać. A nie o to przecież chodzi.

Niestety, wielu laołajom wystarcza sam fakt upiększenia swej skóry chińszczyzną. Naprawiając niedawno szybę w aucie natknąłem się na mechanika, który na ramieniu miał datę swego urodzenia według kalendarza Republiki Chińskiej (1911 to rok zerowy). Być może wyrwał na to cudo kilka lasek na polskiej dyskotece, ale już z Chinką albo Tajwanką niekoniecznie by mu się udało. O swoim tatuażu nie potrafił powiedzieć nic sensownego.

W każdym razie mnie nie poderwał :-)

Papierowy Tygrys apeluje zatem: ludzie, zanim sobie coś wydziargacie, dobrze się zastanówcie. Tatuaż to nie kalkomania.

A dla tych, którzy pragną ozodobić sobie ciało jakąś oryginalną sentencją, przygotowałem listę 10 napisów, które uważam za zabawne oraz sygnalizujące wysokie IQ użytkownika. Oczywiście to tylko przykłady z morza możliwości. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli ktoś się nimi zainspiruje.

西为中用 – „używać zachodnie dla chińskiego”; kolejna myśl Mao, którą ciężko jednoznacznie przetłumaczyć. W oryginale chodziło o to, by ideowe i techniczne zdobycze Zachodu obrócić na korzyść Chin. Taki napis na klacie albo na pośladku zyska dodatkową wymowę.

实事求是 – „przez fakty do prawdy”; to z kolei myśl Deng Xiaopinga, który dokonał rewizji komunizmu i zaprowadził w Chinach kapitalizm. Można stosować analogicznie jak cytat powyższy.

不亦悦乎 – „czyż to nie radosne?” Pytanie retoryczne z samego początku „Dialogów konfucjańskich”. Klasyka.

草泥马 – koń trawiasto-błotny. Albo wykropkowana obelga (jak w przypadku „ptaszka”). Treść zadziorna, ale można ją interpretować jako wyraz solidarności z chińskimi internautami, którzy walczą o wolność słowa.

耶稣基督 – Yesu Jidu, czyli Jezus Chrystus. Coś dla chrześcijan, którzy chcą w niebanalny sposób zamanifestować swoją wiarę.

白马非马 – „biały koń nie jest koniem”. Bodaj najsłynniejszy chiński sofizmat. Coś dla tych, którym „nikt nie wmówi, że białe jest białe, a czarne jest czarne”.

阿弥陀佛 – imię Buddy Amithabhy, gospodarza Zachodniego Raju, a zarazem popularna mantra. Amidyści wierzą, że jej powtarzanie bądź umieszczanie na różnych rzeczach przynosi szczęście.

法律公義 – „prawo i sprawiedliwość”. Cytat z Bibilii, „Kwiatów polskich” Tuwima, tudzież nazwa pewnej partii. Idealne dla tzw. karków oraz militarystów.

一路顺风 – „Z wiatrem!”. Jeden z chińskich odpowiedników życzeń „Szczęśliwej podróży”. Coś dla marynarzy.

藏龙卧虎 – „Ukryty smok, przyczajony tygrys”. Idiom oznaczający „ukryty talent” – w sam raz dla narcyzów i samolubów.

.

PS Jeśli nie wyświetlają Wam się chińskie krzaczki, to w starszych wersjach Windowsa (np. XP) trzeba dodać języki wschodnioazjatyckie z płytki instalacyjnej. Aby powyższe krzaki obrócić we wzór do tatuażu, trzeba je zamienić w plik graficzny. W tym celu trzeba zrobić copy+paste na stronkę, która coś takiego potrafi, na przykład tę stronkę . Pozwala ona nawet wybrać czcionkę.

wykop.pl

Komentarze (10)

Tribudragon31 grudnia 2009 at 8:56 am

Matthew Fox zagubil sie, wiec nic dziwnego, ze ma taka dziare.

ja osobiscie wybralbym sobie „bialego konia” – pal licho interpretacje chinska ;) Kon jest kon.

Happy New Year !!! ale, ale to chyba w lutym dopiero ?

Oio1 stycznia 2010 at 1:38 pm

A 草泥马非马 ma sens? ;>

Szczesliwego nowego :)

Konrad Godlewski2 stycznia 2010 at 10:05 am

@Tribudragon
Wtedy się pogubił, ale dzięki „Lost” się odnalazł. Chwali się nawet, że jako jedyny aktor zna zakończenie serialu. A my, biedne ludki, musimy czekać na 6 sezon.

A tam u was w Tajlandii, to Nowy Rok dopiero w kwietniu? I jeszcze te mokre podkoszulki…
Pozazdrościć.

@Oio
草泥马非马 ma głęboki i wstrząsający sens. Podobnie jak 奥巴马非马 :-]

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

Oio2 stycznia 2010 at 1:24 pm

:D google images to najlepszy tlumacz ;)

aimier20 stycznia 2010 at 3:23 pm

I tak mi sie jeszcze przypomnialo – czasem jezykowe nonsensy to najmniejszy problem:
http://www.chinasmack.com/pictures/tattoo-artist-shows-off-his-awful-work-victims/

WangBin20 stycznia 2010 at 11:36 pm

Podoba mi 西为中用 ale jako człowiek „zachodu” zmieniłbym to na 中为西用 ale tatuować sobie nie będę. No, gdyby jednak ktoś koszulkę z takim napisem albo „pachnące chińską gumą” trampki wyprodukował w Kraju Środka i sprowadził wielki kontener (oczywiście niedrogo) to pewnie bym ją nabył i nosił aż do całkowitego fizycznego zużycia.

ril9 czerwca 2010 at 10:41 pm

A może sobie wydziergać klasyczny cytat:
na jednym ramierniu: 汉字不灭 (jeśli) chińskie znaki nie zostaną zniszczone
a na drugim: 中国必亡 – Chiny niechybnie zginą

Konrad Godlewski10 czerwca 2010 at 10:52 am

To zakrawa na prowokację. Ja bym takich tatuaży nie pokazywał Chińczykom.

Niamey18 czerwca 2010 at 3:29 pm

swoją drogą jej tatuaż jest równie zrozumiały jak jej sposób mówienia ;) No i z dwojga złego lepiej mieć bezsensowny tatuaż po chińsku niż imię ex-ukochanego na brzuchu.
Ale jak nie przepadam za tatuażami, to aż by się chciało wytatuować jakiś cytat z Wielkiego Sternika, może coś w stylu – 世界是你们的, 也是我们的, 但是归根结底是你们的。Trochę przydługawe, ale można skrócić do kluczowej konstatacji, że „świat jest wasz, ale i nasz”

Konrad Godlewski18 czerwca 2010 at 3:47 pm

Faktycznie długi ten cytat. Aż mi się przypomniał dowcip:

Pewien facet wytatuował sobie na członku swoje imię – Willy. Kiedy jego organ pozostawał w stanie spoczynku widoczne były tylko pierwsza i ostatnia litera.
Pewnego razu Willy korzystał z szaletu publicznego. Przy pisuarze obok stanął wielki Murzyn. Willy patrzy, a na członku tamtego również widoczne są litery W..Y.
Więc pyta: – Czy ty też nazywasz się Willy?
- Nie – rzecze Murzyn.
- No to co tam masz wytatuowane?
- Welcome to Jamaica and have a nice day.

To, co tygrysy lubią najbardziej

Wstukaj komentarz. Możesz używać HTML, łącznie z linkami.
Następnie kliknij "wstaw komentarz".
Twój wpis będzie widoczny po odświeżeniu strony.

Podgląd: