Kulawy paradygmat
Stosowany powszechnie w polskiej prasie i obiegu popularnym klucz do opisu Chin jest przeciwskuteczny. Dominujący paradygmat praw człowieka nic nie wyjaśnia, bo potrafi ukazać jedynie bezsilność Zachodu wobec rodzącego się supermocarstwa.
Jeżeli polska prasa ma służyć polskiemu czytelnikowi, to powinna skupić się na analizie celów i metod chińskich władz na ich drodze do a) budowy supermocarstwa, b) utrzymania mandatu do rządzenia.
Ciekawe, że jeśli chodzi o Rosję, to jest ona ukazywana właśnie w ten sposób. Większość mediów analizuje, czego chcą Putin i Miedwiediew, i czemu przeciętnemu Rosjaninowi się to podoba. W podobny sposób – z dużo większą dozą przychylności – są ukazywane USA.
Jeżeli chodzi o Chiny, próżno takich materiałów szukać, są rzadkością. Z polskiej gazety czy telewizji dużo trudniej się dowiedzieć o planach wierchuszki KPCh i pragnieniach przeciętnego Chińczyka. Obywatel ChRL istnieje jedynie w masie, a partia – wyłącznie jako „gwałciciel” praw człowieka i organizator propagandowej hucpy olimpijskiej.
Rosja jest blisko, więc siłą rzeczy jej obraz musi mieć walor utylitarny. Chiny są daleko, dlatego ich wizerunek w Polsce ma charakter bardziej fantasmagoryczny, bo obywatele III RP rzadziej z Chińczykami handlują, spotykają się czy piją wódkę.
Na tę informacyjną ziemię niczyją wkraczają obrońcy praw człowieka, czasem zasilani przez międzynarodowy kapitał i zawsze działający w słusznej sprawie. Starania tych ludzi są godne podziwu. Ale efekt ich pracy w infosferze – już niekoniecznie.
Ale to przecież nie ich wina, że medialni decydenci mają Chiny w nosie, bo czytelnik interesuje się nimi wyłącznie w ogólności – tak przecież wynika z badań focusowych…
W efekcie w Polsce dorasta pokolenie, które na hasło „Chiny”, odpowiada „łamanie praw człowieka”. A jeśli je zapytać, czemu Chińczycy mają 10 proc. wzrost gospodarczy albo jak to się stało, że w latach 2000-2006 udział Chin w liczbie składanych na świecie wniosków patentowych wzrósł niemal 3,5 krotnie – rozłoży bezradnie ręce.
A jeśli dołożyć pytanie o to, czemu Bush i Sarkozy wybierają się na otwarcie Igrzysk do Pekinu, to rzuci jakąś zdawkową uwagę o niegodziwości albo sprzedajności polityków.
Chiny zaczynają współrządzić światem, a my uparcie nie chcemy tego dostrzec.
A jeśli już dostrzegamy, to satysfakcjonują nas schematyczne odpowiedzi o PKB wypracowywanym w obozach pracy albo przez wyzyskiwanych prostaczków.
Tylko kto, u licha, zgłasza te wnioski patentowe? Chłopi sypiający na kangach? Partia? A może bezpieka?
PS
Wpis pierwotnie ukazał się na Salonie.24.











































[...] trzy słowa “kulawym paradygmacie”, o którym pisałem tu, a potem jeszcze [...]
Niezwykle ciekawy artykuł : ) Zgadzam sie z Panem całkowicie. Na szczęście coraz więcej osób w Polsce mysli tak jak Pan. Coraz więcej Polaków interesuje sie Chinami – ich gospodarką, kulturą, historią. To powoli „pączkuje” – coraz więcej jest blogów pisanych przez Polaków studiujących/ pracujących w Chinach – to dla mnie ogrom rzetelnej (mam nadzieję) wiedzy. Natomiast bardzo mało jest artykułów w polskiej prasie, programów w TV. Od czasu do czasu pojawia sie jakas prelekcja w Muzeum Azji i Pacyfiku w Wawie, czasami coś w Klubie Podróznika. Grasuję na Allegro w poszukiwaniu książek beletrystycznych o tematyce chińskiej… Od paru miesięcy uczę się j. chińskiego : ) W mojej 6-os. grupie – oprócz mnie (50 ) jest 5 młodych osób (20-25 ). Zapotrzebowanie na cywilizowane informacje o współczesnych Chinach jest w Polsce OGROMNE. I coraz większe. Pytam tak jak Pan – kiedy wreszcie media przełamią strach przed tematyką chińską? I kiedy polscy decydenci w róznych dziedzinach życia zrozumieją, że czas najwyższy potraktować Chiny w sposób inteligentny… Ostatnio w ramach Stowarzyszenia Obywatelskiego „Dom Polski” powstał Klub Polsko- Chińskiej Współpracy a ich siedzibę w Warszawie odwiedzili 15 stycznia 2010 przedstawiciele ambasady ChRL w Polsce w osobach Zhau Xiuzhen Radca Minister Ambasady i Yao Yongxiang I Sekretarz Ambasady. Ale to wszystko zbyt powoli…
pozdrawiam serdecznie
ek
Dziękuję za długi komentarz.
Na szczęście ostatnio trochę się poprawia. W kwestii patentów był niedawno bardzo ciekawy blok w „Rzeczposopolitej”.
Z drugiej strony spojrzenie na Chiny z Polski jest częścią szerszego problemu, który jak się okazuje ma bardzo głębokie korzenie. Czytam właśnie pewnego filozofa, który w 1939 roku pisał:
„uderzająca jest postawa wobec dziejowych przeobrażeń we współczesności: przeciętna społeczna w Polsce nic, albo niewiele wie niebywałym tempie doniosłych przemian w świecie, natomiast doskonale orientuje się gdzie i jak gnębi się „wolność” jednostki, u jakich dynamicznych potęg „kiepsko się jada”, nie ma masła, jaj, gdzie zmuszają człowieka do „wyrzeczenia się indywidualności”, do „entuzjazmu”, do wiary w jakieś mity, rasy, rewolucje, gdzie „biednego” człowieka zmuszają do pracy ponad siły, nie dają spokoju itd. ”
Ciekawe, prawda?