Szła dzieweczka… na stepeczek
Ta historia przydarzyła się wielu polskim stypendystom i turystom w Chinach. Oto idą sobie przez sam środek jakieś zabitej bambusem miejscowości, aż tu nagle słychać znajome dźwięki… Nasłuchują, nasłuchują, a to… „Szła dzieweczka do laseczka”!
Powyższe nagranie podkradłem z blogu Kayki, która natknęła się na zaprezentowanego powyżej Dziwnego Pana w prowincji Fujian. Na wieść, że ma przed sobą osobę z Polski, Chińczyk z miejsca podjął:
有位年青姑娘到草地上去,草地上去,草地上去.
遇见一位猎人,他真机灵又美丽,机灵又美丽,机灵又美丽.
特啦啦啦啦!特啦啦啦啦!啦啦啦啦!…
Czyli „szła dzieweczka… na stepeczek” (草地). A myśliweczek, co go napotkała, był nie tylko śwarny (美丽), ale i rozumny (机灵). Hej!
Skąd ten stepeczek? W Chinach prawie nie ma lasów. Za to stepów nie brakuje, więc typowego myśliweczka tam właśnie znajdziemy. Tłumacz, niejaki Chen Lang (陈良), sprawił się jak należy.
No dobra, ale skąd do jasnej ciasnej Chińczycy znają szlagier „Mazowsza”? Od samego „Mazowsza” rzecz jasna. Polski zespół robił przed laty furorę nie tylko u nas, ale i w demoludach. Jeździł też do wyposzczonego kulturalnie ChRL, gdzie przyjmowano go entuzjastycznie. Piosenek Mazowsza uczono też w szkołach, by podsycać internacjonalistycznego ducha w narodzie (ja się w polskiej szkole uczyłem Пусть всегда будет солнцe…).
I tak „Szła dzieweczka” stała się dla Chińczyków „Polskim walczykiem” (波兰圆舞曲).
Chociaż najlepsze lata szlagieru już minęły, to nadal cieszy się on popularnością. Forum Tieba wylicza go w rankingu „200 znanych zagranicznych piosenek”!
W klubach KTV Chińczycy zarzynają czasem „Dzieweczkę” jako karaoke:
A tu jeszcze trochę tego crapu. Biedne dziecko…
A tu karaoke:
Na koniec niepokojąca interpretacja na trąbkę:











































ja też w Fujian słyszałam wielokrotnie z głośników w centrach handlowych polskie kawałki w stylu radia Eska; czasem hiphopolo, czasem pop. po polsku, więc już w ogóle można zgłupieć.
pan z naramiennikami z misek wymiata. i całkiem ładnie śpiewa
Zapraszam do GD lub innej Wólki Kosowskiej i popytajcie Chińczyków, skąd przyjechali… Czyżby Fujian?!…
Ciekawe, jednak jest możliwa samorzutna WYMIANA kulturalna Polski z Chinami (a nie jednostronna fascynacja…).
no, jakaś 20stka Chińczyków przyjeżdża w tym roku na studia do Polski, do Akademii Muzycznej w Poznaniu i gdzieś jeszcze, mój kolega w Pekinie uczył ich polskiego przez rok z chińsko-polskiego podręcznika, co dla mnie było sporym zaskoczeniem.
z kolei słyszałam, że większość absolwentów pekińskiej polonistyki zajmuje się rzeczami zupełnie niezwiązanymi z Polską. ale to chyba jak z naszą sinologią :>
„Gdzieś jeszcze…” – w którymś radio słyszałem, że chodzi o Uniwersytet Gdański.
Aha, m.in. w Łodzi i kilku innych miastach są już tajwańscy studenci medycyny. To chyba największa obecnie grupa. Jest ich już kilkuset. Przyjeżdżają, bo na Tajwanie ciężko dostać się na studia (i drogo studiować), natomiast w Polsce można tanim kosztem zdobyć dyplom z UE.
Z ta „dzieweczka” mialem spotkanie kilka dni temu. Bylismy z rodzina w gorach Tianmu 天目山, mieszkalismy w hotelu przyswiatynnym, wracamy po zmroku do hotelu, slyszymy jakies wycia – znow karaoka…:(. Podchodzimy do hotelu, wybiega szefowa i mowi, ze dzis Swieto Srodka Jesieni i mnisi zapraszaja nas na impreze. Poszlismy, przed glowna swiatynia rozlozone stoly, na nich owoce, orzeszki, herbata, sporo ludzi, gorska doline oswietla wielki, okragly ksiezyc, atmosfera bardzo szczegolna. Po chwili jeden z mnichow prosi moja corke, zeby moze zaspiewala jakas piosenke, dziecko sie wstydzi, zona mnie szturcha w bok, wiec wstaje i spiewam – oczywiscie „szla dzieweczka”. Po zgromadzonych przechodzi pomruk, zaczyna sie kolobrzeg, wszyscy sie kolysza, klaszcza do rytmu.
Oni znali te piosenke…!
I juz pozniej w pokoju, zanim zasnelismy, troche zalowalismy, ze Mala nie powiedziala jednego z dwoch znanych jej na pamiec wierszykow:
床前明月光
疑是地上霜
举头望明月
低头思故乡
NB 床 to wcale nie lozko tylko rodzaj lawy.
@YLK
Dzięki za fajną scenkę.
A wiersza 《静夜思》to się sam kiedyś uczyłem w Pekinie. Napisał go sam wieszcz Li Bai!
《静夜思》i 《春晓》Meng Haorana to chyba dwa najpopularniejsze wiersze chinskie, ten pierwszy byl w „bambusach” w pierwszej albo drugiej lekcji juz. Nam sie przypomnial nieco za pozno, szkoda, bo pasowal idealnie do sytuacji – pelni ksiezyca, skapanej w jego poswiacie krainy i malej 洋娃娃 w srodku obcego kraju…
Tak, ‘dzieweczka’ jest super popularna. Ja pare ladnych lat temu bedac w koreanskiej prefekturze Yanbian w prowincji Jilin w lokalnym kanale telewizyjnym widzialem wersje (po koreansku) w wykonaniu miejscowego zespolu folklorystczynego – panie ubrane w hanboki wyspiewywaly na znana melodie
niestety slow koreanskich nie znam.
[...] Z początku trudno mi w to było uwierzyć. Chińscy piraci wydają chyba całe disco świata, więc dlaczego tamtejsi didżeje mieliby wybrać Shazzę i Boysów zamiast M albo Danzela? Ludzie z Chin potwierdzają jednak, że tu czy tam słyszeli jakiś przaśny kawałek po polsku. Nie mam pojęcia, czym wytłumaczyć ten fenomen. Zjawisko jest równie intrygujące, co – nie przymierzając – popularność Chopina. Jedyny wspólny mianownik, jaki tu dostrzegam to melodyjność, wywiedziona z polskiego folkloru. Disco polo i kompozycje Fryderyka na ogół łatwo zanucić. Podobnie jak “Szła dzieweczka do laseczka“. [...]