Wielka draka w Wólce Kosowskiej

Media od kilku dni jęczą, że Obama i jego drużyna mają w nosie obchody na Westerplatte oraz tarczę antyrakietową. Użalając się nad tym, jak opuszczają nas Amerykanie, nie zauważamy, iż ostro wchodzą do nas… Chińczycy. I to tacy, których raczej nie chcielibyśmy tu oglądać.

Sprawę opisuje doskonały tekst z „Polski”. Anonimowe źródła w polskiej policji twierdzą, iż niedawny gigantyczny pożar w centrum handlowym w Wólce Kosowskiej pod Warszawą to efekt gangsterskich porachunków. Konkretnie porachowali się Chińczycy z Wietnamczykami.

Wietnamskie gangi działają u nas od lat. Są dyskretne, trudne do inflitracji. Od swoich biorą haracze, sprzedają im fałszywe papiery albo prowadzą zakamuflowane burdele tylko do Wietnamczyków. Pomagają ściągnąć krewnych z Azji, przemycają ludzi przez granice Unii. Nauczyły się nie wchodzić w drogę polskim służbom, więc rzadko się o nich mówi.

Ale dwa lata temu pojawili się u nas Chińczycy. Do tej pory omijali Polskę, bo nasze służby konsularne niechętnie przyznawały im wizy. Wszystko zmieniło się po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Nasze granice stały się otwarte, a duży polski rynek wiele chińskich firm uznało za świetny przyczółek do ataku na rynki Europy. Razem z biznsemenami pojawili się gangsterzy.

Chińczycy próbują sobie podporządkować Wietnamczyków. Co więcej, chińskie gangi (triady) działają w symbiozie z wywiadem Chińskiej Republiki Ludowej. Wywiad daje gangsterom fundusze, a oni odwdzięczają się informacjami, kontaktami i wykonywaniem brudnej roboty.  Państwo wietnamskie postępuje zresztą podobnie.

Polska policja jest na taki obrót spraw nieprzygotowana. Brakuje tłumaczy, brakuje fachowców od azjatyckich organizacji przestępczych. Te zaległości będzie trzeba szybko nadrobić, bo chińskie mafie to naprawdę poważny przeciwnik.

Chiny mają jedną z najstarszych i najsilniejszych mafijnych kultur na świecie. Chińscy cesarze zawsze lubili wszystko dokładnie kontrolować, czego społeczeństwo – rzecz jasna – wolało unikać. Za panowania mandżurskiej dynastii Qing opór zyskał narodowowyzwoleńczą podbudowę ideologiczną. Tak narodziły się tajne stowarzyszenia, z których wywodzą się współczesne gangi. Tajne organizacje – pozyskujące fundusze m.in. poprzez łupienie bogaczy -były jednym z filarów Republiki Chińskiej, która nastała po upadku cesarstwa.

Do Bractwa Nieba i Ziemi (Tiandihui) należeli m.in. ojciec chińskiej demokracji Sun Jat-sen oraz jego następca, Czang Kaj-szek. Ten drugi korzystał z pomocy gangów, by zwlaczać komunistów w ich kolebce – Szanghaju. Równo 60 lat temu przegrał wojnę domową, co smutno skończyło się dla gangsterów, którzy wpadli w ręce Mao Zedonga. Triady przetrwały jednak na Tajwanie i w Hongkongu, skąd rozpełzły się do innych krajów Azji. Ich złote dni nastały za wojny wietnamskiej, gdy mogły robić kokosowe interesy na handlu narkotykami dla amerykańskich żołnierzy m.in. w Tajlandii.

Potem władze HK ostro zabrały się za zwalczanie zorganizowanej przestępczości, więc triady wędrowały dalej, najchętniej tam, gdzie była już chińska diaspora – do USA, Australii, Kanady, Francji, Wielkiej Brytanii, a nawet na Węgry. Odradzają się także - wraz z narkomanią - w samych Chinach, choć ich ulubiony obszar działania to bogate, tłoczne i zepsute chińskie południe – Hongkong, Makau i Shenzhen.

Do najbardziej znanych organizacji należą obecnie Wo Shing Wo (和胜和, „harmonia zwycięża harmonię”), Sun Yee On ( 新义安, „nowa prawość i pokój”) czy 14K (wśród założycieli tej traidy było 14 członków Kuomintangu, partii narodowej, która do dziś rządzi na Tajwanie). Ciekawą historię mają też Chłopcy Wielkiego Okręgu (大圈仔) – wywodzą się od… hunwejbinów, którzy za rewolucji kulturalnej uciekli do Hongkongu i tam przeszli na ciemną stronę mocy.

Chociaż w polskiej prasie używa się słowa „triada”, to chińskie organizacje przestępcze wywodzą się z kilku różnych tradycji (podobny problem jest z włoską „mafią”). Listę podaje wikipedia.

Podobne teksty:

Tysiąc ziaren piasku

wykop.pl

Komentarze (2)

ollo28 sierpnia 2009 at 9:04 am

„Doskonały tekst z Polski”???? ma pan na myśłi te bajki Szymowskiego? Jesli tak, to gratuluję znajomosci tematu i koleżenstwa

Konrad Godlewski28 sierpnia 2009 at 10:21 am

@ollo
„ma pan na myśłi te bajki Szymowskiego?”
Chętnie dowiem się, w którym miejscu Szymowski rozmija się z prawdą.

To, co tygrysy lubią najbardziej

Wstukaj komentarz. Możesz używać HTML, łącznie z linkami.
Następnie kliknij "wstaw komentarz".
Twój wpis będzie widoczny po odświeżeniu strony.

Podgląd: