Tradycja

Rok 2018: Legalizacja małżeństw homoseksualnych w Polsce.

Rok 2025: “Poligamia jest bardziej naturalna niż homoseksualizm!” - oto hasło, dzięki któremu mniejszość muzułmańska we Francji doprowadza do referendum w sprawie legalizacji wielożeństwa. Wynik: 68 proc. uprawnionych zagłosowało za.

Rok 2027: Po zalegalizowaniu wielożeństwa w kilku krajach UE, europejskie feministki ruszają z kampanią na rzecz legalizacji poliandrii, czyli wielomęstwa.

Ciąg dalszy nastąpi… »

Kto kradnie CeBit?

Największe niegdyś targi komputerowe w Europie stają się swoim własnym cieniem. CeBit w Hanowerze to jedna z tych imprez, na których gołym okiem widać wielkie zmiany w światowej gospodarce.

Kiedyś CeBit mógł się pochwalić milionem gości, a ogromny teren targowy był szczelnie wypełniony stoiskami wystawców. Nie było lepszej okazji, by zapoznać się z ofertą najważniejszych producentów i dokonać premiery jakiegoś nowego urządzenia czy gadżetu.

Od kilku lat dzieje się jednak coś niepokojącego. Gości ubywa - obecnie przyjeżdża ich 300 tys. Wiele firm, szczególnie z USA, traktuje imprezę po macoszemu (przyczynił się do tego niewątpliwie kryzys), a premiery przeniosły się na inne targi do Azji, Ameryki i do Monte Carlo, gdzie nie ma publiki i można w spokoju ubijać interesy.

Ciąg dalszy nastąpi… »

Między Caishenem a Mammonem

Z okazji chińskiego Nowego Roku pół miliona ludzi przyszło pod pewną świątynię w Wuhanie, by złożyć hołd Caishenowi, Bogu Bogactwa.

Ciąg dalszy nastąpi… »

Człowiek, który nie chciał być Kwadratowym Stołem

Doczekaliśmy się: polska piłka ma swojego pierwszego gracza zza Wielkiego Muru. Jego nowy kontrakt z Legią Warszawa ma poniekąd wymiar symboliczny, bo za chińskim napastnikiem śpieszy do Polski chiński biznes i kapitał.

Ma 25 lat i pochodzi z Dalian, więc chłodny polski klimat powinien mu odpowiadać. Dong Fangzhuo (董芳卓) zaczynał karierę w miejscowej drużynie Dalian Shide, a potem za rekordowe jak na Chiny pieniądze trafił w 2004 r. do Manchester Utd. Niestety, z braku oficjalnego pozwolenia na pracę nie mógł grać na miejscu, więc wypożyczono go do beligijskiego klubu Royal Antwerp.  Tam zrobił dobre wrażenie, ale Belgia to Anglia.

Po powrocie do Manchesteru w 2007 r. wystąpił trzy razy (jeden raz w Lidze Mistrzów jako drugi Chińczyk w historii), ale niedługo później miał kontuzję i już nie pograł. Sezon 2008/2009 zaczął bez numeru i w sierpniu 2008 r. wrócił do Chin, do swego pierwszego klubu. Ale tutaj talent Donga kompletnie wyparował. Piłkarz skończył na ławce rezerwowych i w takiej oto sytuacji pomocną dłoń wyciągnęła doń Legia, oferując kontrakt na 1,5 roku.   Ciąg dalszy nastąpi… »

Przesadyści

Prof. Sadurski zwrócił dziś uwagę na jeden z grzechów polskiej publicystyki - narcyzm czy też autotematyzm. Dorzućmy do niego grzech drugi - przesadyzm.

Podam dwa świeżutkie przykłady.

Ciąg dalszy nastąpi… »

Rok Tygrysa!

No i mamy wreszcie Rok Tygrysa! Wprawdzie nie papierowego, tylko metalowego, ale zawsze coś. Z tej okazji życzę wszystkim mnóstwa pieniędzy. I zdrowia, by się cieszyć ich wydawaniem.

Załączam również zabawne życzenia:

天愿泽东,地意泽民,

人人小平,事事锦涛,

天天家宝,户户长春,

遇难克强,遇人近平,

福寿熙来,今生永康!

Ciąg dalszy nastąpi… »

Nie emigrujcie do Japonii

Jackie Chan, największy gwiazdor slapstickowego kina kopanego nakręcił dramat. I to całkiem niezły!

Film nosi tytuł “Incydent w Shinjuku” - i jak nazwa wskazuje - ukazuje dole i niedole chińskich emigrantów w Tokio. Jest zatem interesujący nie tylko dlatego, że to pierwszy film, w którym Chan nie kopie i nie skacze, tylko próbuje grać, ale także dlatego, iż można go odnieść do “Londyńczyków” i innych rodzimych produkcji o emigrantach.  A pierwszy wniosek narzuca się sam: Chińczycy na obczyźnie trzymają się w kupie i sobie pomagają.

Wniosek drugi jest mniej oczywisty: są twardzi jak skała, a gdy zmuszą ich do tego okoliczności, gotowi są przekraczać granice prawa. Cóż, światowa kariera chińskich mafii nie wzięła się z sufitu, a bohaterowie filmu budują własny gang w sercu japońskiej stolicy i jak równy z równym układają się jakuzą.

Ciąg dalszy nastąpi… »

Każdy Batuta ma dwa końce

Z okazji 4. rocznicy ujawnienia mistyfikacji związanej z Henrykiem Batutą, dokonałem konfesji, przedstawiając kulisy sprawy dla Wikinews. Niestety, ciągle nie mogę ujawnić moich informatorów.

Wywiad można przeczytać pod tym adresem, a jego autorem i pomysłodawcą jest Przykuta.

Natomiast zdjęcie obok to słynna już manipulacja Armii Batuty: kiedy toczyła się dyskusja nad prawdziwością hasła o Henryku, Armia posłużyła się fałszywą tabliczką, wykonaną wedle wzorca, który w Warszawie dopiero wychodził z użycia. Dziś nikt by już w to nie uwierzył. Każde dziecko wie, że tabliczka powinna być niebieska z czerwonym paskiem - tak jak logo nowej Akcji BATUTA na Wikipedii.

Wirtualna gospodarka c.d.

Ciągnę temat wirtualnej gospodarki i wirtualnej waluty…

Ostatnio wydarzyło się kilka ciekawych rzeczy. Po pierwsze, dodzwoniłem się do Edwarda Castronovy - rozmowę o tym, jak gry i serwisy społecznościowe zmieniają ekonomię można przeczytać w styczniowym numerze miesięcznika Bank (pod światłym naczalstwem Jana Osieckiego).  Po drugie, ciekawy artykuł na ten temat - z perspektywy socjologicznej - ukazał się w Scientific American (str. 68-72).

O obu tekstach rozmawiałem niedawno z Czarkiem Łasiczką w TOK FM (link do empetrójki). W audycji pojawił się również Cezary Fish, który opowiada o kryzysie Second Life’a. Aktualny, wydarzeniowy pretekst do rozmowy też się znalazł - pod koniec stycznia południowokoreański sąd najwyższy uznał, że wymiana waluty wirtualnej na wony jest jak najbardziej legalna. A od września ub. roku takie transakcje obłożone są nawet 10-proc. podatkiem VAT…

Wykrakałem, bo tekst w lipcowym Focusie spuentowałem tak: Wraz z rozwojem wirtualnej rzeczywistości może się zatem okazać, że czarodzieje, elfy czy rycerze jedi będą musieli składać zeznania PIT.

* Wirtualna kasa podbija świat
* Wirtualna kasa c.d.

W strasznych Chinach straszni Chińczycy

Bardzo ciekawy i trochę niepokojący tekst napisał w “Tygodniku Powszechnym” Robert Stefanicki. Teza: Chińczycy wyprą Rosjan z roli dyżurnych szwarccharakterów.

Robert oparł się na jednym kazusie: remake’u “Czerwonego świtu” z 1984 roku. W pierwotnej wersji, film opowiadał o sowieckiej inwazji na Amerykę. W wersji nowej, która ma wejść na ekrany tej jesieni, najeźdzcy na USA są Chińczykami.

To świetny pretekst, by opisać współczesne lęki:

Chiny przerażają innością. Żadna cywilizacja nie była Zachodowi bardziej obca. Starożytni Egipcjanie przyjęli kulturę grecką i rzymską, pierwotni Amerykanie dali się wyrżnąć w pień, muzułmanie wyrośli z judeochrześcijaństwa, z Indusów zrobiono służących. A Chińczycy? Kolonizacja ich nie zmieniła. Mówią i piszą niezrozumiale, jedzą pałeczkami, nie wierzą w Boga i nigdy nie wiadomo, co się kryje za ich służbowym uśmiechem.

Ciąg dalszy nastąpi… »

←Starsze